poniedziałek, 23 września 2013

Test kuchenek turystycznych: Esbit Pocket Stove Small i 4HEAT Stove v.1


Na rynku obecnych jest wiele modeli różnego rodzaju kuchenek turystycznych. Największą popularnością cieszą się kuchenki zasilane gazem z kartuszy. Urządzenia takie są wydajne i pozwalają na komfortowe gotowanie nawet podczas dłuższych wypraw. Niewątpliwymi wadami tego typu sprzętu jest względnie duża masa zestawu (palnik + kartusz) oraz zajmowane przez niego miejsce. Czynniki te dyskwalifikują  takie  kuchenki wśród użytkowników, dla których liczy się mała waga oraz niewielkie rozmiary. Wspomniane cechy to z kolei największe zalety kompaktowych kuchenek na paliwo stałe. W poniższym tekście przybliżę dwa interesujące modele takich kuchenek. Będą to popularny Esbit Pocket Stove Small oraz dostępny w sprzedaży od niedawna 4HEAT Stove v.1.

            Pierwsze wrażenia

Esbit Pocket Stove Small

Firma Esbit jest rodzinnym przedsiębiorstwem działającym od 1936 roku. Opisywany model kuchenki to flagowy produkt firmy, oferowany z niewielkimi zmianami od początków jej istnienia. Wart wspomnienia jest fakt, że kieszonkowe kuchenki i paliwo stałe firmy Esbit znalazły się na wyposażeniu armii niemieckiej podczas drugiej wojny światowej.

Kuchenka zapakowana jest w wykonane z tektury pomarańczowe pudełko. W środku znajdujemy złożoną kuchenkę, we wnętrzu której znajduje się kolejne pudełko zawierające kostki paliwa. Konstrukcja Pocket Stove powoduje, że złożona kuchenka jest w praktyce opakowaniem sama dla siebie i umożliwia przenoszenie wewnątrz zapasu paliwa. Waga kuchenki to 96 gramów, a jej wymiary wynoszą  9,8x7,7x2,3 cm. W zestawie znajduje się sześć 14-gramowych kostek paliwa, łączna masa to 180 gram.  W sprzedaży znajdują się również kostki paliwa o innej masie, np. 20 gram.








4HEAT Stove v.1

Kuchenka 4HEAT Stove v.1 to urządzenie różniące się od produktu firmy Esbit przede wszystkim uniwersalnością. Z informacji umieszczonych na etykiecie dowiadujemy się, że w kuchence można palić drewnem, paliwem stałym oraz paliwem w żelu. 4HEAT Stove v.1 została zaprojektowana jako lekka kuchenka survivalowa, która posłuży nam jako palenisko również w sytuacjach kryzysowych. Dzięki temu kuchenka przystosowana jest do palenia wszystkim, co możemy znaleźć na łonie natury, to znaczy wszelkiego rodzaju patykami i innymi drobnymi kawałkami drewna.  Możliwość ta uwalnia użytkownika od konieczności zabierania ze sobą w teren paliwa do kuchenki, co pozwala na ograniczenie ekwipunku do minimum. Sprawozdanie z testów, podczas których użyłem różnych rodzajów paliwa, znajduje się w dalszej części artykułu.

Kuchenkę otrzymujemy zapakowaną w foliowy worek strunowy, na który to naklejone są etykiety z informacjami o produkcie oraz instrukcją montażu. Kuchenka składa się z pięciu elementów, wykonanych z półmilimetrowej grubości blachy żaroodpornej. Poszczególne części kuchenki zostały starannie wykonane, krawędzie bezpiecznie oszlifowano, a montaż całości nie sprawia większych trudności. Elementy zostały wypolerowane „na lustro”, co ma ułatwić utrzymanie czystości w palenisku. Waga kuchenki to 217 gramów, wymiary po złożeniu wynoszą 2,5 mm x 150 mm x 101 mm. Dystrybucją produktu zajmuje się krakowski Khaki Endurance Shop. 





       Kuchenki w praktyce

Postanowiłem przetestować kuchenki w warunkach polowych, przeprowadzając możliwie jak najbardziej miarodajne doświadczenia.  Każda z kuchenek miała za zadanie zagotować pół litra wody. W przypadku kuchenki Esbit opałem była kostka dedykowanego paliwa. Na kuchence 4HEAT Stove wykorzystałem w jednym przypadku paliwo Esbit, w drugim zaś znalezione w lesie patyki i igliwie. W każdym przypadku notowałem czas potrzebny do zagotowania wody. Temperatura panująca podczas przeprowadzania testu wynosiła ok. 20 stopni. Przez trzy dni poprzedzające próbę padał deszcz, w związku z czym wilgotność powietrza musiała być podwyższona. Poniżej prezentuje wyniki eksperymentu wraz z obserwacjami:

- Kuchenka Esbit Pocket Stove Small. Paliwo: kostka Esbit 14 g.
Zgodnie z informacją na opakowaniu 14-gramowa kostka paliwa powinna zagotować wodę w około siedem minut. Doprowadzenie wody do stanu wrzenia zajęło mi dokładnie 8 minut, zaś sama kostka paliwa pali się przez niemal równe 10 minut.  Paliwo wypala się praktycznie całkowicie, na kuchence pozostało jedynie niewiele łatwego do usunięcia osadu.










- Kuchenka 4HEAT Stove v.1. Paliwo: kostka Esbit 14 g.
Pierwszym spostrzeżeniem, które nasuwa się po odpaleniu wspomnianego paliwa stałego w kuchence, jest dużo większy płomień niż powstający podczas korzystania z kuchenki firmy Esbit. Konstrukcja 4HEAT Stove zapewnia dużo lepszy obieg powietrza, przez co temperatura spalania paliwa jest wyższa. Przekłada się to na czas gotowania wody. Pierwsze bąbelki są widoczne w garnku już po dwóch minutach, zaś po upływie 5 minut woda znajduje się w stanie wrzenia. Paliwo paliło się jeszcze przez dwie minuty.






- Kuchenka 4HEAT Stove v.1. Paliwo: drewno.
Ostatnim testem, który przeprowadziłem, było gotowanie wody z wykorzystaniem drewna. Zebrane w lesie patyki były na skutek intensywnych opadów deszczu mokre, co budziło moje wątpliwości związane z efektywnością kuchenki. Do jej wnętrza wrzuciłem drobne patyki oraz igły, wypełniając palenisko do około 1/2 objętości. Zestrugane wióry z sosnowej gałązki oraz kora brzozowa posłużyły za rozpałkę. Wbrew moim obawom, odpalenie paleniska przebiegło szybko. Drewno pali się w kuchence bardo dobrze, powietrze bez problemu dostaje się do paleniska dzięki otworom umieszczonym w odpowiednich miejscach kuchenki. Dokładanie opału możliwe jest dzięki otworowi w przedniej ściance, jednak w moim przypadku nie było to konieczne. Woda zagotowała się przed upływem 5 minut. Był to niewątpliwie najlepszy wynik z dotychczasowych prób.  Drewno w kuchence wypala się całkowicie, pozostawiając wewnątrz jedynie nieco popiołu. Oczywistym minusem palenia drewnem jest sadza pozostająca wewnątrz kuchenki oraz na spodzie naczynia.










        Wnioski

Mała waga i rozmiary pozwalają na bezproblemowy transport obu kuchenek. Każda z nich mieści się np. w przedniej kieszeni popularnej bluzy amerykańskiego munduru BDU. 



Po zakończonym gotowaniu kuchenkę Esbit wystarczy po prostu złożyć i schować do kieszeni. W przypadku 4HEAT Stove v.1 sprawa jest nieco bardziej problemowa. Podczas palenia drewnem wewnątrz kuchenki zostaje duża ilość sadzy. Włożenie jej elementów do kieszeni czy plecaka bez uprzedniego czyszczenia, które w trakcie np. biwaku może być trudne, nie jest najlepszym pomysłem. Dobrym rozwiązaniem byłby materiałowy pokrowiec dołączany do zestawu wraz z kuchenką, gdyż foliowy worek w którym jest sprzedawana łatwo ulega uszkodzeniu.


Plusem kuchenki Esbit jest możliwość regulacji szerokości podstawek. Nóżki można ustawić pod kątem 90 stopni względem paleniska, a także 45 stopni, co zmniejsza szerokość między podstawkami i umożliwia np. zagotowanie wody bezpośrednio w kubku. W kuchence 4HEAT Stove v.1. kubek o średnicy podstawy mniejszej niż przekątną „komina”, co oczywiste, wpadnie do środka. Osobiście do swojej kuchenki dorobię prostą kratkę, która umożliwi mi postawienie na niej mniejszych naczyń czy wykorzystanie jej w roli turystycznego grilla. 4HEAT Stove v.1 dzięki wypolerowanej powierzchni jest łatwa w czyszczeniu z sadzy. Z osadem powstałym podczas testu poradziłem sobie przy pomocy zmywaka i płynu do mycia naczyń.




Obie kuchenki sprostały postawionemu przed nimi zadaniu, jakim było ugotowanie wody. Biorąc pod uwagę czas potrzebny na doprowadzenie wody do wrzenia, 4HEAT Stove v.1 poradziła sobie w moich testach lepiej niż produkt firmy Esbit. Oba urządzenia dzięki niewielkim rozmiarom i dużej efektywności oraz niezawodności z całą pewnością znajdą się w moim wyposażeniu podczas niejednej wyprawy w teren. 




Poniżej dołączam krótki wywiad z projektantem kuchenki 4HEAT Stove v.1, Konradem Sadowskim:

1. Jaka była idea stworzenia kuchenki?
Chciałem uniezależnić siebie od zakupu drogich kartuszy gazowych i paliw płynnych, które zajmują miejsce w plecaku i ciążą na plecach. Eksperymentowałem więc z różnymi rozwiązaniami kuchenek na drewno. Po pewnym czasie udało mi się znaleźć odpowiedni, i po próbach z różnymi wersjami powstała obecna. W tym przypadku złożona kuchenka zajmuje znikomą ilość miejsca i nie ma potrzeby zakupu paliwa. Możemy palić w niej znalezionym po drodze drewnem. Kilka patyków zebranych po drodze nic nie kosztuje, a można w niej palić również heksaminą (paliwo Esbit i Wojkom), jak i włożyć do niej palnik na alkohol. Polecam jednak palić w niej głównie drewnem, gdyż w porównaniu do wyżej wymienionych paliw jest bardziej efektywne.  Ważne jest również to,  że drewno jest paliwem  odnawialnym. Jako że jest wiele osób, którym by się to rozwiązanie przydało, wprowadziłem je na polski rynek. 

2. Z myślą o kim powstał produkt?
Kuchenka powstała z myślą o ludziach aktywnie spędzających czas w terenie i chcących ograniczać wagę zabieranego sprzętu, jak i też ludziach którzy nie chcą być uzależnieni od dostępności kartuszy gazowych czy paliw płynnych używanych w kuchenkach na paliwa ciekłe.

3. Czy kuchenka była inspirowana innymi modelami?
Inspirowałem się na rozwiązaniami konstrukcyjnymi zastosowanymi w kuchenkach z USA jak i Anglii, które jednak na nasze warunki są drogie, jak również ciężkie.

4. Jakie trudności i problemy pojawiły się na etapie projektowania i wykonania kuchenki oraz w jaki sposób udało się je rozwiązać? 
Najważniejsze było uzyskać dobre spalanie z jak najmniejszą ilością dymu i niskiej wagi.  Na początku trochę czasu zajęło dobranie wielkości otworów i ich rozmieszczenie, by zagwarantować dobry ciąg powietrza. Potem pojawił się problem nadmiernego wygięcia konstrukcji wskutek rozszerzalności cieplnej, ale zaradziło temu dobranie odpowiedniej stali żaroodpornej, która w porównaniu do zastosowanej w prototypach, wygina się w znikomym stopniu.
Po uporaniu się z problemami pozostało tylko wysłać projekt do wycięcia laserem i odebrać. Do tego w czasie, który minął od wprowadzenia obecnej wersji, udało mi się poprawić efektywność spalania w kuchence. Jeszcze w tym roku powinna się pokazać usprawniona finalna wersja, którą będzie można zakupić w sklepie KHAKI Endurance w Krakowie.



5 komentarzy:

  1. Kupiłem ostatnio identyczną kuchenkę jak ten Esbit w demobilu za 8pln, nówkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluje trafienia :) Pewnie wyprzedaż leżaków magazynowych z jakiejś zachodniej armii :)

      Usuń
  2. 1. gratuluję mówienia, że zastosowano stal żaroodoporną.
    2. obawiam się niestety, że ktoś tu konfabuluje, nie zastosowano w tym rozwiązaniu stali żaroodpornej.
    3. w sumie, mogę się założyć o sześciopak cydru lubelskiego 1L, że kuchenki nie są wykonane ze stali żaroodpornej.

    melonmelon

    OdpowiedzUsuń
  3. Znając życie - jest to po prostu nierdzewka....

    OdpowiedzUsuń
  4. Wystarczy kawałek scyzoryka i pucha znaleziona w lesie i masz palenisko. Za tą kasę można zakupić pakę sucharów wojskowych. Po co wam pierdoły? Kieszenie można lepiej i praktyczniej zapełnić.

    OdpowiedzUsuń