niedziela, 30 marca 2014

Menażka "Harcerz"

  

Menażka "Harcerz" to kultowy zestaw naczyń obozowych. Produkowana w nieznacznie zmienionej formie od lat 70-tych, może ustępować popularnością w naszym kraju jedynie menażce WP. Kto był w ZHP na pewno miał, a kto nie był niech żałuje. A być może w ciągu ostatnich 10 lat zaszły jakieś zmiany w sprzęcie i harcerzy (w sensie menażek) w harcerstwie się już nie używa. Kto wie, niech da znać w komentarzu. :) 



Opakowanie menażki "Harcerz", przedstawiony egzemplarz pochodzi prawdopodobnie z późnego paleolitu
źródło zdjęcia: menazki.pl
Posiadany przeze mnie komplet odziedziczyłem "w spadku". Pochodzi z przełomu lat 70 i 80. Zestaw składa się z trzech części - dużego naczynia o pojemności ok. 1,2 litra, mniejszego o pojemności ok. 0,7 i talerza. Wszystkie elementy, oprócz stalowych uchwytów, wykonane są z aluminium. Zestawy na rynku wtórnym pojawiają się niekiedy z dodatkowym uchwytem do trzymania gorących naczyń, tzw. "dziwką", jednak w moim nie miałem tego urządzenia. Nie wiem czy zostało zwyczajnie zgubione, czy uchwyt ten był wyposażeniem dodatkowym z którego pierwotny nabywca mojej pierwszej menażki zrezygnował.




W środku idealnie mieści się klasyczny metalowy kubek o średnicy dna ~7,5 cm. Nigdy nie sprawdzałem jego objętości.  Nie mam pojęcia czy w menażce mieszczą się w tytanowe kubki Tatonka, Snow Peak czy inne Nalgene z kryptonitu. Moja menażka jest zbyt oldschoolowa na takie dodatki. 

Talerz:
Szerokość w najszerszym miejscu: 16,5 cm, głębokość: 2,5 cm. 
Jest jednocześnie pokrywką zestawu. Solidnie trzyma się na miejscu dzięki uchwytowi od dużej michy, który po złożeniu mocno go blokuje. Talerz można także wcisnąć w uchwyt dużej miski kiedy jest on rozłożony, w ten sposób łatwiej przenosić menażkę kiedy np. mamy dwudaniowy posiłek lub postawić wszystko gdy w środku dziczy nie ma wolnego stolika. (patrz zdjęcie powyżej i poniżej)





"Miska wewnętrzna":
Szerokość: 12,5 cm, głębokość 7,5 cm. Doskonała do zagotowania wody na herbatę. Stalowy uchwyt mocowany na trzy nity.





"Duża micha"
Szerokość 15,5 cm, głębokość ~8 cm. W moim modelu po bokach zamontowano na nity dwa aluminiowe uchwyty (poetycki rym) do podwieszania. Główny, stalowy uchwyt zamontowany jest na trzy nity. Naczynie wykorzystuje do gotowanie posiłków, da się w nim także coś usmażyć. 






Aluminium to zło?

Jak wspomniałem, menażka wykonana jest z aluminium. W ostatnich latach wiele mówi się o szkodliwym wpływie tego pierwiastka na zdrowie np. jego związku z chorobą Alzheimera. Nowe produkty turystyczne z aluminium lub puszki z napojami są wewnątrz pokrywane lakierem, chroniącym przed bezpośrednim kontaktem metalu z żywnością. Nie jestem lekarzem ani chemikiem, nie jestem więc w stanie odpowiedzieć na pytanie czy korzystanie z aluminiowych naczyń jest niebezpieczne. Znam wiele osób które przez długie lata korzystają z takich menażek, jak wspominałem sam używam jej wiele lat i nic mi nie dolega... o czym to ja pisałem? A, tak... Wykonanie menażek z aluminium korzystnie wpływa na ich niewielką wagę. Widocznym minusem są pojawiające się podczas gotowania przebarwienia. 

Ogólne wrażenia

Zestaw jest lekki i uniwersalny. Można w nim przygotować posiłek dla dwóch osób, do środka spokojnie zmieści się kubek i jakieś drobiazgi. Aby ograniczyć "dzwonienie" kubka wewnątrz menażki, wrzucam do niej dodatkowo worek na śmieci i żelazną rezerwę chusteczek higienicznych, czasem jakieś słodycze. W porównaniu do coraz bardziej popularnych obecnie "sześciennych" menażek, wydaje się zajmować nieco więcej miejsca niż np. menażka francuska lub holenderska. Wysokość menażki "Harcerz" po złożeniu, wynosi łącznie z uchwytem 10 cm. 

"Harcerza" używam od jakichś 12 lat i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. To prosty, utylitarny projekt w którym nie ma się co zepsuć. Podczas gotowanie uchwyty nie nagrzewają się, naczynia się nie przepalają. Jedynym mankamentem są dla mnie nieco za duże wymiary, jednak to co podczas krótkich wypadów przeszkadza, okazuje się zbawienne kiedy przychodzi nam ugotować coś nie tylko dla siebie. 


Kilka zdjęć "z terenu":









4 komentarze:

  1. Badałem temat. Mam "Czeszkę" - niedużo się różni od "Harcerza". Sporo się nalatałem za stalową, lekką menachą, w końcu spasowałem. Ćwiczyłem stalowe miski z marketu - takie superlekkie (litrowa ważyła 90g, przelazłem z nią kawał wybrzeża), poza tym Ikea podobno robi niedrogie zabawkowe naczynia dla dzieci (patelnia na jedno jajko, rondel jak filiżanka espresso). A fachowe, nowe zestawy z nierdzewki były za drogie. W końcu padło na ten czeski wynalazek - aluminiowy - i jestem z niego całkiem zadowolony. Kształt jest całkiem praktyczny, wszystkie te dziwnie pokrzywione ranty dodają konstrukcji sporo trwałości. Wewnętrzny rondel to raczej taki bajer, można pogotować coś na parze albo upiec, poza tym i poza parzeniem herbaty jest raczej niepotrzebny, bo nawet dwie osoby da radę nakarmić z dużego rondla i talerza. Albo machnąć zupę czy ryż jakiś i poprawić jajówą smażona na talerzu. W każdym razie, jak jest miejsce w plecaku, to zawsze spakuję to cudo. Jak nie ma - sięgam po litrowy stalowy kubek i dziwkę i też jest dobrze.

    Glin w nadmiarze jest szkodliwy (jak wszystko), ale wystarczy unikać gotowania godzinami wybitnie kwaśnego żarcia w aluminiowym garze i wszystko będzie dobrze. Aluminiowy garnek uwalnia do żywności raptem kilka % w stosunku do tego, co i tak jest w żywności. Więcej glinu człowiek może przyswajać z fusiatej herbaty z cytryną. Tu jest jakiś taki strawny artykuł z naukowymi źródłami: http://www.livestrong.com/article/475155-health-risks-of-cooking-in-aluminum/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, ta czeska menażka jest niemal identyczna ze współczesnym harcerzem :) Co do glinu - dzięki za link, ciekawy artykuł :)

      Usuń
  2. Harcerstwo nie zatrzymało się w latach 80-tych więc i sprzęt się zmienił, ale... Po co zmieniać coś co już jest świetne. Menażki nadal wykorzystywane na szeroką skalę przez harcerzy, chyba na spół z WP-kami, aczkolwiek te drugie zostają mocno wyparte. Często się zdarzają również wspomniane Czeszki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny wpisik:) Ostatnio na blogu mojej drugiej (lepszej) połówki też o nich pisałem:) Bardzo podoba mi się zakończenie o aluminium:) Też kożystam z niej i zyje:) Pozdrowienia dla autora i zapraszam do mnie www.koloryherbaty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń